czwartek, 29 maja 2014

8. << "Myślałam, że taki casanova, jak ty, nie pogardzi całusem od ładnej dziewczyny" >>

13 sierpnia, 10:00

Ech... moje życie zmienia się w ostro zakręconą kolejkę górską..
Właściwie to nawet nie moje życie. Moje uczucia wirują jak na karuzeli.
Mam wrażenie jakbym biegł przez jakiś cholerny monsun z tą moją Soph...
Jak w naszej piosence... Walnę po angielsku, bo podoba mi się ten język:
Running through the monsoon
Beyond the world
To the end of time
Where the rain won't hurt
Fighting the storm
Into the blue
And when I lose myself I'll think of you!

A u mnie to "you" brzmi Sophia.


Teraz w końcu rozumiem rozpacz tych wszystkich dziewczyn, z którymi spałem jedną noc, a potem bez słowa zostawiałem. Zachowywałem się jak zwykła świnia, którą w zasadzie byłem...
Nie wiem, co ja sobie myślałem. Jak mogłem? I jeszcze ta moja arogancja. Nie wierzę.
Tak, zrobiłem się taki wielce mądry. Miłość zmienia człowieka, Bill mówił mi to nie raz i nie dwa, a ja przekonuję się o tym teraz na własnej skórze.


15 sierpnia, 23:46

No i niby mam wiele do powiedzenia, ale jakby znów nic.
Dzisiejszy dzień zapamiętam jako ten, kiedy Tom Kaulitz został poniżony przed samym sobą i zrobił z siebie idiotę na oczach dziewczyny, na której mu zależało. Na dodatek z własnej winy.
A jak to się stało? No za wiele do opowiadania to tutaj nie ma.
Jakoś koło 16:00 pojechaliśmy naszą paczką nad jezioro niedaleko stąd. Rozłożyliśmy się z kocami i korzystaliśmy ze słońca i wolnych dni. Niedługo nagrywamy teledysk, a potem jeszcze trochę wolnego i znów powrót do pracy. Kocham to, co robię, ale czasem tęsknię za tymi czasami, kiedy mogliśmy wyjść na cały dzień i być... sobą. Beztroskimi, szalonymi  "BLACKQUESTIONMARKowcami"... Ta nazwa... kto ją w ogóle wymyślił? Znając nas, zapewne Bill przeglądał słownik i mu się spodobało dziwne słówko. No i rzecz jasna "BLACK" - czarny. Nie bez powodu nazywamy mojego bliźniaka Czarnuchem.

Wracając, leżeliśmy na tej malutkiej plażyczce jakoś z godzinkę, chlapiąc się wodą, opalając i po prostu cisnąc w karty, gdy znikąd pojawiły się nasze fanki. Podleciały do nas w sekundę i zaczęły łamaną niemczyzną prosić o zdjęcia i autografy. Jedna z nich rzuciła się do mnie i zaczęła błagać, żebym zrobił się z nią sfotografował. No oczywiście się zgodziłem, kocham naszych fanów, oni napędzają mnie energią, więc muszę im się jakoś odwdzięczać, nieprawdaż?

Dziewczyna ustawiła się obok mnie, objąłem ją ramieniem, a jej koleżanka trzymała aparat. W momencie, gdy usłyszałem pstryknięcie, poczułem na policzku wargi fanki. Natychmiast się odsunąłem.
-Przepraszam, ale bez przesady. - warknąłem
-Myślałam, że taki casanova, jak ty, nie pogardzi całusem od ładnej dziewczyny - powiedziała figlarnie
-A widzisz, najwyraźniej pogardził.
-Może po prostu nie jesteś już taki męski? Może Tom- casanova - Kaulitz przeminął? Wrażliwy się stałeś? - dalszego ciągu nie mam zamiaru pisać, wyszło na jaw, że to były antyfanki, po prostu nasze hejterki. Wyszydzały mnie, aż cały się gotowałem!
A że jestem dość wybuchowy, w pewnym momencie nie wytrzymałem.

-Ja nie jestem sobą? To patrz! - krzyknąłem i pocałowałem jedną z nich. One z chichotem odbiegły i zniknęły w lesie, a ja stałem, cały czerwony, i spalałem się ze wstydu.

Widziałem, jak Sophia na mnie patrzyła. To był wzrok rozczarowania, o czym zaraz się przekonałem.
Ruda podeszła do mnie i rzuciła szybkie:
-Wiesz, Tom, myślałam, ze skoro się we mnie zakochałeś, to będziesz się starał, ale widzę, ze jesteś taki sam, jak inni. Nie myślisz o innych, chcesz dobrze tylko dla siebie. Całuj sobie kogo chcesz, mnie to nie obchodzi. Ale nie próbuj więcej starać się o mnie. - powiedziała wściekła i odeszła, zostawiając mnie wbitego w ziemię jej słowami.

Nikt z nas po tej akcji nie miał ochoty spędzać tam więcej czasu. Wpakowaliśmy się do samochodu i wróciliśmy do domu. Soph specjalnie usiadła na przednim siedzeniu, byle by tylko nie siedzieć koło mnie. Bill patrzył na mnie współczująco, więc napisałem mu na telefonie:
"Pogadamy w domu?"
On tylko skinął mi na to głową.

Z rozmowy nic nie wyszło, bo Czarny musiał iść do sklepu, a potem zamknął się nie wiadomo dlaczego w swoim pokoju i nawet mnie nie wpuszcza. Muszę iść do niego jutro albo nawet jeszcze dzisiaj. Właściwie to już do niego lecę.

Odmeldowuję się.
See you.
Tom

__________________________________________________________________________________


Hello, my dear people!
Przepraszam, ze tak krótko, ale nie chciałam za dużo w jednej notce napisać :)
Postaram się napisać następną jak najszybciej dam radę i wiedzcie, że nie odpuszczę sobie tego bloga! Zmotywowałam się po tym, jak Hana, dla której jest ta cała notka, nagle ni stąd ni zowąd spytała "Co z Pamiętnikiem Toma?". Nie spodziewałam się, ze ktoś o nim pamięta!
Więc motywacja jest, a wszystkich, którzy komentowali proszę, aby mnie kopnęli mocno komentarzami w 4 litery, bo jestem dość leniwa i nie potrafię siąść i napisać, bo zwyczajnie mi sie nie chce.

Dajcie mi motywację!

Hana, dziękuję :***

Siemson <3


PS Liczę na podobną liczbę komentarzy, co ostatnio!!